Mech na słomianym dachu
weekendowa turystyka po płotach i krzakach


niedziela, 1 grudnia 2013

Babciny kredens

Był nieco węższy, koloru z lekka pożółkłego ze starości.
Po lewej stronie w szafce stało masło od własnej krowy, w barku na środku bochenki chleba i wielki nóż. Inne szafki kryły nieznane skarby, bo babci się nie szperało, a tylko podjadało kromki chleba. Z samym masłem, ewentualnie z cukrem. Dziś chleba z cukrem nie tknę, ani zresztą ciastek nim posypanych. Nie lubię tego zgrzytu w zębach. A może przejadł się, gdy tata chcąc dogodzić apetytom, kupował hurtowo takie małe poduszeczki francuskie posypane kryształem.
Wtedy się jadło.

A masło ubijało się w słoiku lub kręciło korbą takiej maszynki, co to zasadniczo była na prąd, ale się zepsuła. I znalazł się ktoś, kto ją przerobił i znów mogła służyć domownikom. Czasem ręka bolała zanim się ubiło.


Babciny kredens stareńki, może tam od tyłu podchodził wilgocią, może go gdzieś jakieś gryzonie napoczęły, a może jeszcze nie. Budził wspomnienia. Przywoływał zapach tych grubych, niezdarnie krojonych pajd chleba. Mężowska babcia dla odmiany miała wersję wręcz luksusową - z przykręcaną krajalnicą z prawej strony.

Marzy mi się taki we własnym domu, nawet bez krajalnicy, we własnej kuchni.
Choć w obecnym mieszkanku nie byłoby na taki mebel miejsca. Chciałabym go odnowić jak Jaskółka, od której pożyczyłam poniższe zdjęcie, trzymać jak babcia chleb pośrodku i to masło, choć już nie własne, i by nasze małolaty podobnie mogły w każdej chwili tam sięgnąć i podratować się przed obiadem lub kolacją.
Może kiedyś taki znajdę, może będzie dla niego miejsce.
Marzenia to przyjemna czynność...


Jaskółeczce dziękuję za możliwość wykorzystania zdjęcia i baaardzo zazdroszczę tego pięknie odnowionego cuda :*

49 komentarzy:

  1. W moim rodzinnym domu był jeszcze większy, dębowy, wielokrotnie już przemalowywany kredens. Niestety, po którejś przeprowadzce zajmował już pół kuchni, i następnej nie przeżył. Przy okazji podstawy bytu straciła spora populacja robaczków, popularnie zwanych kornikami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co za złoczyństwo, wyeksmitować robaczki... ;)

      Usuń
  2. Ha! Mam! Wprawdzie malowany olejnicą kilkukrotnie przez co najmniej dwa pokolenia rodzinne, ale jest i działa. Kiedys slyszałam uwagi w stylu: ale to coś stare to byś wyrzuciła, teraz takie śliczne szafki są... Nieee, nigdy ;). Dziś słyszę same zachwyty, a największe wrażenie na znajomkach robi wyciągana stolnica.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, jeszcze wyciągana stolnica - różne modele miały swoje bajery widać.

      Usuń
    2. Na co dzien służy jako deska do krojenia, dodatkowa półka i jest niezwykle wygodna!

      Usuń
  3. Moja Babcia taki miała, w komplecie z innymi meblami i ciocia mojego męża- na zmarnowanie poszły... Długo by opowiadać o tym, serce boli ale cały w tym ambaras... Serce boli i tyle :-(

    P.s Magda z zapachwspomnień też odnowiła... Cudnie wyglądają takie w pełnej krasie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? przynajmniej popatrzeć można...

      Usuń
  4. tylko mnie nie bijcie;) bo - taka kolubryna stoi w garażu i służy do przechowywania zardzewiałych śrubek, gwoździ, kabli i innych bardzo przydatnych rzeczy! Bo ja uważam, że meble w kuchni mają być funkcjonalne i mi służyć, mam jednym ruchem sięgnąć po coś, co mi będzie potrzebne, szuflady mają chodzić na prowadnicach bo nie zamierzam klęczeć i grzebać w czeluściach szafek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bić nie będę... U moich rodziców babciny stoi w garażu, postanowiłam nawet sprawdzić jego stan przy najbliżej bytności :) zazdroszczę jednak tym, którzy mają go w domu

      Usuń
    2. U mnie bardzo podobny stoi w nyży ,bardzo zniszczony zresztą i służy do tego samego co u Klarki :)
      Tak jak klarka uważam że meble w kuchni powinny byc przede wszystkim funkcjonalne .

      Usuń
    3. a moze by tak prowadnice w takim kredensie zamontować i zrobić szafki cargo z frontami oryginalnymi? ;)

      Usuń
    4. ja jestem z tych co lubią chrom, szkło, zimne światło i lodowate posadzki

      Usuń
    5. chrom, szkło ok, ale zimne posadzki za nic! ;))

      Usuń
  5. Taki kupiliśmy razem z domkiem, ale nadgryziony, a raczej w zasadzie zjedzony przez spuszczele i chyba nawet myszy. Nie udało się go nawet znieść ze strychu w całości. Babciny był większy, też biały. Stał w kuchni a w nim wszysto, czego używano codziennie - kubeczki i filizanki, talerze, garnki do gotowania, w szufladach sztućce, drewniane wałki, foremki do wykrawania ciastek (mam je w mojej szufladzie teraz). Po lewej stronie i na górze za szybką, i na dole stały przyprawy wszelakie, zwane przez babcię korzeniami. Na górze w pięknych pojemnikach kamionkowych i porcelanowych (mam niektóre jeszcze), na dole w puszkach. Gdy otwieram dziś pojemniczki z goździkami, gałką muszkatołową, kardamonem i zamknę, oczy jestem tam znów, w babcinej kuchni, staję na stołeczku, aby sięgnąć na drugą półkę, a na krześle, aby zdjęć to, co najwyżej stoi. Chleb i masło było zawsze w szafce tzw. chlebowej, która miała wywietrznik. Na środkowej półce leżał chleb, deska do krojenia i nóż, obok stało masło, ale sklepowe. Lubiłam chleb ze śmietaną i cukrem. Dziś bym nie zjadła.
    Mój kredens wiejski jest wąski i ciemny (odrapałam go z jakiejś olejnej brązowej farby) trzymam w nim porcelanę, wałki i foremki, przyprawy niektóre i masło, bo na chleb nie ma miejsca, ale chleb obok czeka w metalowym chlebaku na stoliku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. cieszą mnie te podobne, pachnące wspomnienia...

      Usuń
  6. Tez taki mielismy, ale zostal wyrzucony, bo nie zmiescilby sie w nowej kuchni. Niedawno Ilonnie udalo sie taki zdobyc, pieknie go odnowila i teraz stoi u niej w kuchni, pisala o tym.
    Jak dobrze poszukasz, to na pewno uda Ci sie znalezc podobny (pousmiechaj sie do Klarki).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już i Jaskółka jakies by miała, ale z kolei ja nie miałabym co z nim zrobić...na balkon? ;) nie mam kuchni jako takiej.

      Usuń
    2. Taki kredens wymaga obszernej kuchni, ja rowniez takowej nie mam, wiec musze obejsc sie szafkami.

      Usuń
  7. Ja akurat mam złe wspomnienia z tego typu meblem -zawsze czekało na nim na mnie lodowate kakao i kajzerka z poprzedniego dnia. Był kremowy i miał seledynowe uchwyty. Kojarzy mi się zawsze z niemiłymi czasami.
    A po tegorocznym remoncie mam wprawdzie mebelki kuchenne w kolorze ecru, ale szuflady są na prowadnicach i nie muszę nurkować po garnki itp.rzeczy.Mam tak niedużą kuchnie, że na dobrą sprawę mogę wyjmować przedmioty z szafek po obu stronach kuchni stojąc na jej środku.
    I marzy mi się duuuża kuchnia, ale i wtedy nie wstawiłabym do niej takiego mebla.
    Miłego, ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a czemu lodowate kakao? kuchnia była słabo ogrzewana?

      Usuń
    2. Matka wychodziła z domu wcześnie rano, więc śniadanie szykowała mi wieczorem.Przez wiele lat nie mogłam się nawet patrzeć na kakao, a co dopiero to pić. I długo babcia nie mogła pojąć, czemu ja nie chcę go pić ( bo gdy miałam 4 lata babcia mnie do siebie zabrała na stałe) i pewnego razu zrobiła mi czekoladę na gorąco i dopiero wtedy pomału przekonałam się i do kakao.
      Miłego, ;)

      Usuń
  8. Vulpian de Noulancourt01.12.2013, 22:34

    Chyba rację ma Pantera: stare meble zwyczajnie są zbyt duże do przeciętnego współczesnego metrażu. Stół mojej ś.p. babci zająłby chyba cały mój salon, więc może lepiej, że nie mam pojęcia, co się z nim stało. A o innych meblach to nawet wolę nie myśleć.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlatego kredens pozostaje też w sferze marzeń ;)

      Usuń
  9. Fajnie Babo opisałaś kredens. mój nie ma stolnicy i korników też:) Stoi w pokoju do pracy i jest tak pojemny, ze zmieściłam w nim moje wszystkie rzeczy szyciowe. Żadne nowe komody nie pomieściłyby tego, co kredens. No i styl, koniecznie styl pokoju chciałam zachować. Taki wiejski z kretonowymi firanami i kredensem- udało się:) W końcu mieszkam na wsi i mam wyjście na taras,a potem do ogrodu. Nie mogło być innego mebla. Na razie wszystkim się podoba.
    Babo, jak zechcesz to ja zapytam tego znajomego, czy zdecyduje się sprzedać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaskółko - dziękuję, nie pytaj. Pozostanie marzeniem na długo lub na zawsze. Moje szyciówki na razie mieszkają pod łóżkami :D

      Usuń
  10. Starsza napadła na nasz domowy kredens z siekierą, pod moją nieobecność i dokonała masakry kompletnej! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. brawo dla Starszej:D siekiera jest najlepszym i najpotrzebniejszym narzędziem w małżeństwie, domu i ogrodzie

      Usuń
    2. Siekiera, to Starszej ulubione narzędzie :))), nawet do leczenia Kneziowych guzioli.

      Usuń
    3. dobrze, że w samochodzie nie wozi. na zakupy na przykład ;)

      Usuń
  11. U mojej babci też był taki kredens. Oj, chciałoby się mieć taki, pod warunkiem, że (tak, jak u Ciebie) znalazłoby się miejsce...
    Czary - mary, pozytywne myślenie, czy co tam jeszcze:-)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'kciuki ściskaj co sił, oczy zamknij też" :)

      Usuń
  12. I u mojej babci był taki kredens - ah, otwarłaś szufladkę ze wspomnieniami;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma w niej korników? ;p

      Usuń
    2. hmmm...jakieś dziury są;) to i korniki może gdzieś pochowane;)
      Buziaki!

      Usuń
  13. Uwielbiam kuchenne kredensy:)U mojej Babuni w kuchni też był kredens:) Może właśnie dlatego i ja bardzo chcę mieć podobny w domu:) Czekam ze spełnieniem tego marzenia bo niestety póki co nie stać mnie by go urzeczywistnić. Mój kredens będzie stary, ciemny, dębowy, w moim ulubionym stylu ...secesyjny. Mam obmyślone niemal w każdym szczególe jaki będzie...i gdzie będzie stał.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do ciemnych to jeszcze dużo okien... zamówienie rośnie ;)

      Usuń
  14. No właśnie już wiem, bo kredens wydawał mi się znajomy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. weselnapiekarka02.12.2013, 10:27

    Bardziej tęsknimy za wspomnieniami,kochaną babcią,pachnącym chlebem z masłem od swojej krowy,szufladami w kredensie pełnych wspaniałych ,ciekawych rzeczy/z połową nie wiedzielibyśmy co można nimi zrobić/ oraz za zapachem gdy się otwarło drzwiczki za którymi babcia a potem mama trzymała różne przyprawy.Tęsknimy za naszym dzieciństwem,młodością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak, to jest to - nowe meble nie mają tej historii, trzeba ją dopiero napisać, by się poczuć z nimi naprawdę dobrze...

      Usuń
  16. W moim domu też był taki kredens. Został wyniesiony do budynku gospodarczego i tak już tam został. Marzyłam o kredensie we własnym domu podobnie jak Ty. Chciałam nawet odnowić ten maminy, jednak ostatecznie zrezygnowałam, nie bardzo mi pasował, zabierał dużo miejsca. Myślałam nawet, że odnowię tylko jego górną część i gdzieś zawieszę...

    Pamiętam także kredensy w innych domach, każdy był inny i każdy tak jak piszesz miał swój zapach. Dzisiaj mogę dokładnie opisać co w takich kredensach się znajdowało, myślę nawet, że i ten zapach udałoby mi się ująć w słowa...
    Ech, rozbudziłaś także moje wspomnienia,
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ująć w słowa zapachy... to umiejętność, której często mi brakuje. choć nie do końca potrzebna - każdy ma swoje własne wspomnienia i pod jednym słowem jest wiele obrazów... podobnych, lecz innych.

      Usuń
  17. Stary kredens u mnie też wywołuje mnóstwo tęsknot i wspomnień, lecz też smutek i odrobina żalu do cioci, która nie przechowała go dla mnie.
    Ten , który był w kuchni naszego mieszkania, choć duży, nie był kolosem. Był dębowy, lecz moda na biel w kuchni spowodowała, że mama przemalowała go olejnicą. Jak większość kredensów miał szerszy dół z podziałem na trzy części - boczne, to szafki, a środkowa z szufladami. Pod blatem była wysuwana deska do krojenia . Górna część była węższa i dwukrotnie wyższa od dolnej. To było stolarskie cudeńko. Przeszklone witrynki, mini szafki i szufladki z dużą środkową wnęką i otwartymi półkami. Całość zdobiona ornamencikami, które sprawiały odrobinę kłopotu gdy go pucowałam. Półki w witrynkach miały przyczepione koroneczki, które dodawały wdzięku kubkom i dzbankom .
    Nie wiem jak w innych , ale tym naszym kredensie szuflady bez rolkowych prowadnic lekko się wysuwały, choć były mocno obciążone.
    Miałam kilkanaście lat, gdy kredens powędrował na przedmieścia do szopy dziadków , ponieważ rodzice postanowili przeprowadzić się do większego miasta, a tam kuchnię umeblowali sztampowymi szafkami wg ówcześnie panującej mody.
    W domu dziadków mieszkała też mamy siostra. Zawsze gdy ich odwiedzałam, zaglądałam też do szopy - do mojego kredensu. Nie wiem dlaczego ciocia myślała, że ja tak tylko przez sentyment prosiłam ją aby przechowała go dla mnie, aż będę mieć swoją kuchnię. Oddała go komuś przypadkowemu, kto zauważył piękno tego mebla . A było to, gdy miałam już w planie zaślubiny . Buuuu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takie przykrości zostają na długo w pamięci, nawet jak się juz zagospodaruje tę kuchnię, nawet jakby się znalazło gdzieś identyczny...

      ktoś zawiódł...

      Usuń
  18. Mam podobny, ale węższy. Pochodzi z mojego rodzinnego domu. Służył od lat mojego dzieciństwa do lat dziewięćdziesiątych, kiedy odchodzili moi rodzice. Obecnie stoi w garażu. Może też przez sentyment poddam go renowacji?
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  19. W którym domu nie było takiego kredensu ?. Pamietam że w jego wiekszej środkowej części był przechowywany chleb. Po prawej stronie na dole były patelnie, wszystkie osmalone od spodu i z czyściutkim wnętrzem. Z jednej strony wisiało narzędzie od którego bolał tyłek i dzis mogę szczerze powiedziec, że był za rzadko w użyciu. Góra kredensu była zajęta przez rózne kubki, szklanki, talerze uzywane w tygodniu bo na niedzielę z szafy z pokoju była przynoszona porcelana na uroczysty, niedzielny obiad....................ech - łza się w oku kręci.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  20. Wydaje mi się, a raczej jestem pewna, że stare kredensy zostały wypchnięte z mieszkań, przez mizerny metraż kuchni. Dopiero teraz wraca się do normalności metrażowych. Mieszkania gomółkowskie prawie nie miały kuchni. Pan, który to wymyślił, wychodził widocznie z założenia, że wszyscy jedzą obiady w szkole lub w pracy , a kuchnia służy wyłącznie do robienia herbaty.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zawsze marzyłam o starym secesyjnym kredensie w kuchni, ale jak ją urządzałam to były strasznie drogie i musiałam zadowolić się szafkami. Mam nawet taką wnękę na kredens ale zajęło ją stare pianino po teściowej. Jest piękne i jako pamiątka rodzinna godnie zajęła miejsce kredensu. Ten jaskółki bardzo mi się podoba, jest taki uniwersalny ale zarazem piękny w prostocie. Może Twoje marzenia się spełnią, za co trzymam mocno kciuki:)))

    OdpowiedzUsuń
  22. jaki piękny !!!!!
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Miły Gościu, nie bądź anonimem - zaloguj się lub w "Nazwa/adres URL" wpisz swój nick.
W notkach starszych niż 30 dni, komentarze są moderowane dla ograniczenia aktywności spambotów.
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

Zobacz również

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...